Lubię włazić na dachy. Już kiedyś ci o tym mówiłam. Dlaczego? To daje oddech. Wtedy zmieniamy perspektywę. Możemy złapać dystans. Zobaczyć przestrzeń. Zmartwienia szybko kurczą się 🤭nie wytrzymują konfrontacji z monumentalnymi górami. Zmartwienia nie wytrzymują również głębokiego oddychania, nie lubią tlenu 😉 A na takim dachu od razu głębiej oddychasz.

Wiesz tak sobię myślę, że ponieważ nasze SPOJRZENIE na wiele spraw, ma kluczową rolę w ich przebiegu, to może i ty mogłabyś znaleźć „swój dach” i od czasu do czasu się na niego wdrapać??? Dach oczywiście może być metaforą, albo całkiem konkretnym dachem jak w moim przypadku.

Natknęłam się kiedyś na książkę o ciekawym tytule „Gdyby Budda utknął w martwym punkcie” to co by zrobił?
Otóż nie utknąłby. Dlaczego? Bo zawsze widział nieograniczoną przestrzeń możliwości.
Martwy punkt w naszym życiu, to chwila w której zwątpiliśmy w nieograniczoną moc umysłu do kreowania zdarzeń, do widzenia potencjału.
Zrezygnowaliśmy.
I proszę nie myl rezygnacji z akceptacją.
Jest między nimi ogromna różnica. Akceptacja jest pełna mocy i wiary. Rezygnacja wypełniona jest smutkiem i brakiem zaangażowania.

Więc w ten nieoczywisty sposób, siedząc na dachu, pragnę ci powiedzieć – nie rezygnuj ze szczęścia, miłości i wolności. Zmień perspektywę.

Czasem gdy jeden dach nie załatwi sprawy – trzeba znaleźć kilka nowych punktów odniesienia i poobserwować sprawy raz jeszcze 🙏 i raz jeszcze, i raz jeszcze… do skutku. Aż pojawi się energia do życia ❤️❤️❤️

Daga

PS Zapraszam cię do mojego nowego wyzwania “Pokochaj siebie w 21 dni” (100% bezpłatnego), w którym przejdziemy przez proces budowania akceptacji i miłości do siebie. Zapisz się na wyzwanie tutaj:
👉https://www.subscribepage.com/pokochajsiebiew21dni