Kilka dni temu przeżyłam ciężki wstrząs anafilaktyczny. Gdy już nie mogłam oddychać, w moich uszach rozległ się pisk i zaczęłam odpływać, to poczułam ogromny spokój. Ani jednej myśli tylko totalny spokój i obserwacja. Patrzyłam w oczy DJ i słuchałam jak mówi do mnie: „Tylko mi nie zjeżdżaj, patrz na mnie”. Na szczęście chwilę później cudowni panowie, którzy przyjechali na sygnale, podali mi dożylnie środki i po 5 godzinach obrzęk, rumień zniknęły a drogi oddechowe wróciły do normalnego funkcjonowania.
DJ powiedział, że napędziłam mu stracha, choć zachował spokój i nie dał nic po sobie poznać. Powtarzał, że wyglądam jak Czerwona Dakini 😂 (Rumień od czubka głowy aż do stóp).

Mnie ta sytuacja zamiast „stracha”, napędziła jeszcze więcej odwagi i zdecydowania. Po raz kolejny mogłam poczuć, że jesteśmy tutaj na chwile i naprawdę nie wiemy, kiedy nasz czas się skończy! Nie da się tego zaplanować, przewidzieć.
Dlatego trzeba żyć chwilą i niczego co ważne nie odkładać na później. Później nie wiemy co będzie.

Podjęłam kilka ważnych decyzji. Jeszcze nie będę się nimi dzielić, ale już czuję wiatr w żaglach.
Pamiętaj, każda chwila jest właściwa, żeby zacząć realizować swoje marzenia!
A ty co odkładasz na potem? Podziel się! Może już czas podjąć decyzje i zacząć działać?

Wiem, że gdy zaczynasz robić krok w kierunku tego co ważne i prawdziwe, to cały wszechświat ci sprzyja. Ja znowu to czuje i to jest piękny stan!
Popłyń z życiem 🙏 odważ się! Szkoda czasu na wątpliwości.

Dagmara