Najtrudniejszym doświadczeniem dla człowieka jest doświadczenie przemijalności – zauważył wielki nauczyciel buddyjski. 

Zgadzam się z tą myślą. Najwięcej cierpienia w życiu doświadczamy gdy tracimy ukochaną osobę, rozstajemy się z dotychczasowym życiem, doświadczamy straty poczucia bezpieczeństwa, zaufania. Nie chcemy przezywać tego bólu i dlatego wykształciliśmy sprytne mechanizmy obronne, które mają nas uchronić przed cierpieniem. Niestety. Mechanizmy, które miały nas chronić bardzo często (żeby nie powiedzieć, że prawie zawsze) prowadzą nas do jeszcze większego cierpienia. 

Nasz ukochany odchodzi od nas lecz my nie chcemy uznać tego faktu. Wypieramy tę prawdę tracąc cenne lata życia na rozpamiętywanie lub trwanie w oczekiwaniu na to aż wróci.

Umiera ktoś nam bliski jednak nie chcemy przyjąć i zaakceptować tej sytuacji. Uciekamy przed konfrontacją z bólem i nową sytuacją we wspomnienia, szukamy winnych swojej sytuacji. 

Tracimy pracę jednak nie chcemy stawić czoła tej sytuacji. Trwamy w zamrożeniu, nie możemy konstruktywnie działać. Zamiast tego obwiniamy szefa i świat za to jak bardzo nas niesprawiedliwie potraktowano.

To tylko wierzchołek „góry lodowej”. Nieświadomi działania „mechanizmów obronnych” jesteśmy przez nie prowadzeni w bardzo wielu życiowych sytuacjach. Podejmujemy nieracjonalne decyzje, uciekamy przed wzięciem odpowiedzialności za sytuacje, szukamy winnych zamiast zacząć działać, zamykamy się na relacje i miłość tęskniąc i wspominając minionych ukochanych. 

Jeśli czujesz, że to wydarza się w twoim życiu to bardzo możliwe, że doświadczasz pierwszej fazy żałoby. Faza ta nazywa się ZAPRZECZANIE. Tak, bo żałobę możemy przeżywać nie tylko po śmierci kogoś bliskiego ale także po rozstaniu, rozwodzie, zdradzie. Także wtedy gdy „umierają” nasze marzenia lub wartości. 

Jeśli nie możesz przyjąć sytuacji i stawić jej czoła odważnie i z gotowością ale uciekasz, chowasz głowę w piasek, szukasz zastępczych zajęć, traktujesz używki jako ukojenie to znak, że nie chcesz obudzić się do NOWEGO życia. 

Chcę ci powiedzieć, że doskonale wiem jak to jest – byłam w tym stanie. Pięć lat temu gdy zmarł mój mąż i utraciłam całe swoje życie włącznie z majątkiem mój umysł podsuwał mi wiele strategii jak się ochronić przed prawdą. 

Wtedy spotkałam medytację i Calligraphy Health System. Dzięki temu, że codziennie medytowałam i praktykowałam uwolnienie traumy z ciała i komórek, mogłam krok po kroku przyjmować rzeczywistość taką jaka się stała. 

Nauczyłam się, że przemijalność boli tylko wtedy jeśli wypieramy ten fakt. 

Zaczęłam zmieniać swoje nastawienie. Pracowałam nad tym przez miesiące aby widzieć to co jest (a nie to co chciałabym aby było) i zbudować siłę i moc do przekształcenia tych warunków w takie, które na powrót będą dla mnie ciepłym, przyjaznym miejscem. 

Dzisiaj jestem szczęśliwą mamą, potrafię zadbać o siebie na wszystkich poziomach, mam poczucie bezpieczeństwa i spokój. Żyję pełnią a do tego dzięki temu że świadomie przeżyłam 5 faz straty i przemieniłam to najtrudniejsze doświadczenie w mądrość dzisiaj mam do siebie zaufanie, że poradzę sobie z każdym wyzwaniem. 

Pragnę dla Ciebie tego samego. Jeśli i ty chcesz obudzić się do NOWEGO ŻYCIA podejmij postanowienie na Nowy Rok: