Podzielę się z tobą czymś bardzo osobistym.

Gdy 6 lat temu zmarł mój mąż doświadczyłam skrajnych odczuć – ogromnego bólu i żalu ale jednocześnie poczułam ogromny impuls do życia, odwagi do realizowania swoich marzeń. To doświadczenie obudziło mnie. Zrozumiałam, że nasz czas tutaj jest ograniczony – nikt z nas nie wie kiedy odejdzie.

Podjęłam głębokie postanowienie – CHCĘ ŻYĆ zamiast bać się. Przemijalność może być dla nas bardzo trudna – tracimy kogoś kogo kochamy. Ale może być także wyzwalająca.

Może zszokuję cię tym do czego teraz się przyznam, ale dzisiaj nie wspominam i niczego nie żałuje, nie tęsknie. Dzisiaj dziękuje za to, że żyje. Dziękuje za to, że do życia się obudziłam. Dziękuje za to, że nabrałam odwagi do tego by żyć. Naprawdę czuję wielką wdzięczność do Tomka, bo choć odszedł to pozostawił mi największy prezent… po tym doświadczeniu naprawdę pokochałam życie.

Śmierć jest częścią życia. Choć tak bardzo pragniemy o tym zapomnieć. A może gdybyśmy o tym pamiętali to żylibyśmy piękniej? Czulibyśmy większą wdzięczność? Kochalibyśmy prawdziwie i byli sobą nie tracąc czasu na to co pomyślą o nas inni? Nie wiem… tak tylko głośno myśle i dziele się z tobą moją bardzo osobistą refleksją. Smierć dla mnie nie jest czymś tajemniczym, spotkałam się z nią oko w oko. Zmieniała mnie na lepsze. Dzięki temu mam więcej pokory ale i mniej lęku.

A ty co myślisz?
Daga